Usiedliśmy przy jakiejś knajpie na zewnątrz. Siedziałam blisko Kacpra, ten jednak ani trochę nie zwracał na mnie uwagi, zagadał się z jednym z chłopaków, chyba Karolem. Śmiali się co chwilę, a ja tylko im się przysłuchiwałam, popijając co chwilę wodę. Chłopacy zamawiali kolejne piwa. Widziałam, że dobrze się bawią i są wakacje, więc nie powinnam im psuć dobrej zabawy, ale Kacper nie zachowywał się najlepiej po pijaku. A nie chciałam, żeby znów się wyżył, szczególnie w obecności innych. Kiedy sięgał po kolejny łyk piwa, złapałam go za rękę. Spojrzał na mnie zdziwiony i zły.
- Nie pij już, proszę. -powiedziałam cicho, jakbym się bała, że zaraz mnie uderzy, za to co powiedziałam.
- A ty nie przesadzaj. Kim Ty jesteś, że śmiesz mówić mi co mam robić? -z chwilą podnosił głos.
- Twoją dziewczyną i martwię się o Ciebie.
Pokręcił głową i wziął łyka trunku. Zabrałam rękę i skrzyżowałam ją z drugą na piersi. Było mi strasznie głupio i przykro, zaczęłam obserwować ludzi przechodzących obok, żeby się tu nie rozpłakać. Kacper wrócił do rozmowy z nowymi znajomymi. Przynajmniej on będzie wspominał dobrze ten dzień.
Kian?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz