- Wiedziałem. -powiedział nagle Kacper- K***a, wiedziałem, że coś jest na rzeczy z tym p*****m! K***a! Myślałaś, że się nie domyślę?! Od razu wiedziałem, że ten typek... -zaczął wyzywać Kiana, później mnie. Wstałam z łóżka, a on za mną, złapał mnie za rękę- Dokąd? -próbowałam mu się wyrwać. Na darmo- Ty &ni2$#/;<9^7*,# (zaczął mnie wyzywać) A kiedy ponownie próbowałam się wyrwać, uderzył mnie. Osunęłam się na podłogę. W głowie mi dzwoniło. Kacper uklęknął obok mnie i złapał za dłonie.
- Rose, przepraszam. Ja nie...
- Zamknij się. Zamknij się. -po policzkach zaczęły spływać mi łzy- Zostaw mnie! Podniosłam się i wybiegłam z domku.
On nawet za mną nie poszedł. Ruszyłam w kierunku domku Kiana, musiałam go przeprosić, że mu nie uwierzyłam. Jednak tam go nie było. Zaczęłam go szukać, co chwila jednak chwiałam się, bo dzwonienie w głowie nie ustawało.
Kian?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz