- Spokojnie, nie rzucaj się tak. - wywróciłem lekko oczami. - Przepraszam jeszcze raz, może, odkupię ci tą wodę? - zaproponowałem.
- Nie, nie trzeba, daj spokój. - uśmiechnęła się lekko.
Odwzajemniłem gest i skinąłem głową, wziąłem nasze napoje i wróciłem do 'swoich'
***
Po południu wróciliśmy do domku, przebrałem się w spodenki i koszulkę.

Usiadłem koło Dawida na tarasku i wziąłem łyka coli.
- Patrz jaka zajebista! - usłyszałem nagle.
Do mojego samochodu podbiegł chłopak z barku, co się sapał do mnie. Wstałem i oparłem się o belkę między wejściem.
- Coś nie tak? - spytałem.
- Twoja?
- Mhm...
- Zajebista!
Westchnąłem lekko, po chwili niedaleko niego stanęła dziewczyna z baru, uśmiechnąłem się lekko.
- Nie zaczęliśmy najlepiej, jestem Kacper. - wyciągnął w moją stronę rękę.
- Kian. - uścisnąłem ją dość niechętnie.
- A to moja świnia, Rose. - uśmiechnął się dość dziwnie.
- Świnia? - uniosłem do góry jedną brew. - Chyba dziewczyna. - powiedziałem podkreślając wyraźnie ostatnie słowo.
- Świnia, jakiś problem? - westchnąłem. - Mogę zobaczyć w środku?
Zastanowiłem się chwilę, wszedłem na chwilę do domu i sięgnąłem po kluczyki, otworzyłem auto a on zajął się podniecaniem się jej wyglądem. Ja natomiast podszedłem do dziewczyny.
- Kian. - wyciągnąłem w jej stronę rękę i uśmiechnąłem lekko.
Rose?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz