Obudziłem się dość późno, jak wszyscy. Wyciągnąłem biały t-shirt dresy moro, jednak zanim zdążyłem je ubrać, Tosia wyrwała mi je z ręki i śmiejąc się wybiegła z pokoju.


Wybiegłem za nią w samych bokserkach, zupełnie zapominając że przecież obok jest Rose.
- Tosia! - krzyknąłem za nią wybiegając z domku. - Tocha oddawaj to! - dodałem.
Po chwili złapałem ją, łapiąc w pasie. Zabrałem swoje spodnie.
- Zemszczę się. - zagroziłem jej palcem, uśmiechałem się jednak lekko.
- Okej, Rose patrzy. - szepnęła.
Podniosłem wzrok, rzeczywiście siedziała na tarasie pijąc kawę czy herbatę.
- Kuźwa... - mruknąłem chowając się za samochód, założyłem spodnie i wróciłem do domku.
Rose?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz