***
Wieczorem miała być jakaś impreza na plaży, Zupełnie nie miałem ochoty tam iść. Dawid, Karol i Tosia byli jednak jak najbardziej za.
- Kian nie idzie? - usłyszałem głos Rose.
- Niee, chyba coś mu humor się popsuł. - stwierdził Karol. - To co, idziemy chlac? - oboje razem z Kacprem się zasmieli.
Jakoś pół godziny wyzalania się w poduszkę wyszedłem na zewnątrz. Wziąłem butelkę coli, usiadłem na schodkach, wsluchiwalem się w muzykę dobiegajaca z plaży, szum wiatru i śpiew swierszczy. Spuscilem głowę wbijajac raczej smutny wzrok w ziemię.
Rose?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz