piątek, 26 sierpnia 2016

Od Kiana do Rose

Zacząłem opowiadać ile ma koni, ile wyciąga itp no i ile kosztowała, co prawda nie lubię o tym opowiadać, ale no ok.
- Mogę się przejechać? - spytał.
- Raczej nie. - skrzywiłem się lekko.
- Okej, może potem. - uśmiechnął się.
Pokiwałem głową, choć wątpiłem w to. Rose z chłopakiem poszli do swojego domku, my natomiast poszliśmy na miasto coś zjeść. Kiedy wróciliśmy, dopijaliśmy kawę którą kupiliśmy na mieście. [...]
- Elo mordeczki. - usłyszałem nagle, wywróciłem oczami.
- Siemka, co tam? - odezwał się Karol.
- Idziemy na miasto? - spytał.
Po krótkim rozważaniu, zgodziliśmy się. Zamknąłem domek i ruszyliśmy w stronę miasta. Widząc, jak Rose chce złapać za rękę swojego chłopaka, a ten odsuwa ją i patrzy na nią z pretensjami, pokręciłem głową - co ona w nim widzi? Chyba wszyscy wzięli sobie piwo, ja Fantę, nigdy nie przepadałem za alkoholem. Jedno, czy dwa piwa ok, ale dziś nie miałem ochoty.

Rose?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz